Sztuczna inteligencja może być jedyną szansą na prawdziwy rozwój ludzkości

fot. Sztuczna inteligencja

Jako ludzkość lubimy celebrować naszą wyjątkowość i myśleć, że dużo już osiągnęliśmy. Czy jednak jest tak w rzeczywistości? Czy rozwój naszego gatunku jest rzeczywiście tak spektakularny, jak nam się wydaje, czy też ulegamy prostemu błędowi poznawczemu związanemu z przyjęciem błędnego punktu odniesienia? Czy ogłaszany przez nas regularnie „koniec nauki” nie jest jedynie przejawem zbiorowego narcyzmu? A może dopiero sztuczna inteligencja, jako stworzony przez nas lewar, ma potencjał spowodowania prawdziwego, wręcz skokowego, rozwoju naszej cywilizacji?

Punkt odniesienia

Nie ulega wątpliwości, iż jako ludzkość nie dysponujemy właściwym punktem odniesienia, który mógłby pozwolić nam ocenić, w miarę obiektywnie, nasz punkt rozwoju. Nie znamy i nie mamy kontaktu z żadną inną cywilizacją, więc porównać możemy się jedynie do zwierząt, względnie takich, czy innych, naszych wyobrażeń o innych, inteligentnych istotach. W takim kontekście nie trudno o samozachwyt, który nie ma jednak żadnych, solidnych podstaw.

Samoświadomość

Mówimy o sobie, że jako jedyny gatunek na naszej planecie mamy samoświadomość. Czy jednak rzeczywiście tak jest? Nie wiemy kim jesteśmy, nie wiemy dlaczego istniejemy, nie wiemy nawet czym jest wszechświat, w którym żyjemy. Nie rozumiemy w pełni, jak działają nasze mózgi. Co więcej, nie mamy nawet pewności, czy wśród nas (np. w głębi oceanów) nie żyją istoty przewyższające nas intelektualnie, które nie zdołały stworzyć własnej cywilizacji wyłącznie ze względu na cechy środowiska, w którym się rozwinęły.

Dotychczasowe wynalazki ludzkości

Wydaje nam się, że przez wieki dokonaliśmy ogromnego postępu. Do czego jednak ten postęp właściwie się sprowadza? Tak naprawdę, nadal żyjemy na naszej małej planecie w domach wykonanych z prostych surowców, posługujemy się relatywnie nieskomplikowanymi narzędziami, a większość energii pozyskujemy, tak jak przed wiekami, z paliw kopalnych.

Wśród naszych istotnych wynalazków można wymienić pozyskanie energii z atomu, z której jednak często nie chcemy korzystać, częściowe zrozumienie naszego własnego genomu, odkrycie probabilistycznych aspektów fizyki kwantowej i to właściwie wszystko, jeżeli wyłączymy dojście do początkowego etapu rozwoju sztucznej inteligencji, z którym w tej chwili mamy do czynienia.

Era przed i po wynalezieniu sztucznej inteligencji

To właśnie sztuczna inteligencja może okazać się matką wszystkich wynalazków. Zarówno w znaczeniu przenośnym jak i dosłownym. Możliwe, że nasi potomkowie będą w przyszłości wręcz mówili o erze przed i po wynalezieniu sztucznej inteligencji.

Nasze mózgi dobrze radzą sobie z obsługą naszych ciał, jednak nasze możliwości analityczne i twórcze stoją na, inaczej niż chcielibyśmy o tym myśleć, bardzo niskim poziomie. Tak jak w dokładności obliczeń przegrywamy z najtańszym kalkulatorem, tak w analizie dużej ilości danych przegramy z każdym modelem językowym.

Naszą główną siłą może okazać się mozolne stworzenie narzędzia, które zacznie „myśleć” za nas. Niekoniecznie w znaczeniu codziennym, ale w sensie analitycznym oraz w skali makro. Narzędzia, które pozwoli nam ominąć niedostatki naszego intelektu, windując nasze tempo rozwoju na zupełnie nowy poziom sztuczną inteligencję.

Podsumowanie

Niezależnie od tego, jak długo byśmy stali i machali rękami, nie wzbijemy się w powietrze niczym ptaki w tym celu stworzyliśmy samoloty. Dlaczego więc chcemy myśleć, że w kwestii „myślenia” powinniśmy koniecznie zachować monopol?

Scedowanie zadań intelektualnych wiąże się, rzecz jasna, z wieloma zagrożeniami. Czy jednak, patrząc realnie, mamy inny wybór?