
Zatrudnienie młodych pracowników w zawodach najbardziej narażonych na automatyzację przez AI jest już o około 19 proc. niższe, niż gdyby rosło w tempie ich rówieśników z mniej narażonych branż – wynika z najnowszych analiz Stanford Digital Economy Lab. Jednocześnie ponad 95 proc. założycieli badanych przez McKinsey startupów wycenianych na ponad miliard dolarów ukończyło studia wyższe. Sztuczna inteligencja zmienia wartość wiedzy i doświadczenia zawodowego, stawiając pod znakiem zapytania tradycyjne modele edukacji. Czy w świecie, w którym AI potrafi przygotować analizę rynku, strategię i prognozę finansową, przedsiębiorcy nadal potrzebują studiów MBA?
Jeszcze kilka lat temu przygotowanie rozbudowanej analizy konkurencji, opracowanie scenariuszy finansowych czy stworzenie koncepcji nowego produktu wymagało wielu godzin pracy specjalistów. Dziś narzędzia sztucznej inteligencji pozwalają wykonać znaczną część tych zadań w ciągu kilku czy kilkunastu minut. Dostęp do wiedzy, który przez lata stanowił jedną z najważniejszych wartości edukacji menedżerskiej, przestaje być przywilejem osób kończących prestiżowe uczelnie.
Czy zatem wykształcenie traci na znaczeniu? Zdecydowanie nie. Zmienia się przede wszystkim rodzaj kompetencji, za które przedsiębiorcy i pracodawcy są gotowi płacić.
Sztuczna inteligencja zmienia rynek pracy
Według aktualizacji badania Stanford Digital Economy Lab z sierpnia 2026 roku zatrudnienie osób w wieku 22–25 lat w zawodach silnie narażonych na oddziaływanie AI jest o około 19 proc. niższe od poziomu, jaki osiągnęłoby przy tempie wzrostu obserwowanym w mniej narażonych zawodach. Rok wcześniej różnica wynosiła 15 proc.
Badacze wskazują, że zmiany dotyczą przede wszystkim ograniczania zatrudniania młodych pracowników, a nie masowych zwolnień. Nie stwierdzają przy tym powszechnego wypierania pracowników przez AI w całej gospodarce. Wyniki pokazują jednak, że szczególnie narażone mogą być stanowiska oparte na powtarzalnych zadaniach i wiedzy, którą łatwo zapisać w procedurach.
Inaczej wygląda sytuacja pracowników z większym doświadczeniem, których kompetencje opierają się na praktyce, znajomości rynku i umiejętności podejmowania decyzji w niejednoznacznych sytuacjach.
– Sztuczna inteligencja sprawia, że przygotowanie analizy staje się znacznie prostsze i szybsze. Nie oznacza to jednak, że łatwiejsze staje się podjęcie właściwej decyzji. Przeciwnie, przedsiębiorca może dziś otrzymać więcej danych i scenariuszy niż kiedykolwiek wcześniej, ale nadal musi umieć ocenić ich wiarygodność, zrozumieć kontekst rynkowy i przewidzieć konsekwencje swoich działań. To właśnie doświadczenie, krytyczne myślenie i zdolność oceny ryzyka nabierają szczególnego znaczenia – wskazuje Bogusława Cimoszko Skowroński, wykładowczyni Executive MBA prowadząca warsztaty z rozwijania start-upów we współpracy ze StartSmart CEE w Szkole Biznesu Politechniki Warszawskiej.
Mit przedsiębiorcy bez dyplomu
Historie Billa Gatesa, Steve’a Jobsa czy Marka Zuckerberga przez lata wzmacniały przekonanie, że do zbudowania wielkiego biznesu studia nie są potrzebne. Tymczasem analiza McKinsey z 2022 roku, obejmująca założycieli 100 czołowych startupów typu unicorn, pokazuje inny obraz przedsiębiorczości. Ponad 95 proc. badanych założycieli ukończyło studia wyższe, a ponad 70 proc. posiadało zaawansowane kwalifikacje akademickie, takie jak tytuł magistra, MBA lub doktorat. Co więcej, ponad 80 proc. miało doświadczenie zawodowe przed założeniem swojego odnoszącego sukcesy przedsięwzięcia.
Dane nie dowodzą, że sam dyplom gwarantuje sukces. Pokazują jednak, że za rozwojem najbardziej wartościowych startupów często stoją osoby łączące wykształcenie, doświadczenie i kontakty zawodowe.
– W przedsiębiorczości funkcjonuje romantyczny mit genialnego założyciela, który rezygnuje ze studiów i niemal natychmiast buduje globalną firmę. Takie historie są medialne, ale nie pokazują pełnego obrazu. Znacznie częściej sukces wynika z połączenia wiedzy, doświadczenia branżowego, umiejętności współpracy i relacji budowanych przez lata. Studia mogą być ważnym elementem tego procesu, choć oczywiście nie są jedyną drogą do rozwoju przedsiębiorcy – zauważa Bogusława Cimoszko Skowroński.
MBA w czasach sztucznej inteligencji
Jeżeli narzędzia AI potrafią wyjaśnić modele zarządzania, przygotować analizę finansową czy zaproponować strategię wejścia na nowy rynek, naturalne staje się pytanie o wartość studiów MBA. Tradycyjnie programy te łączyły wiedzę z zakresu finansów, strategii, marketingu i zarządzania organizacją. Dziś coraz większe znaczenie ma jednak to, czego nie da się sprowadzić do zestawu informacji dostępnych w internecie.
Pierwszym elementem jest krytyczne myślenie i osąd biznesowy. Przedsiębiorca musi umieć nie tylko analizować dane, ale również rozpoznawać błędne założenia, oceniać ryzyko i podejmować decyzje przy niepełnej wiedzy.
Drugim jest wymiana doświadczeń. Uczestnicy MBA spotykają menedżerów i przedsiębiorców reprezentujących różne branże, modele biznesowe i rynki. Możliwość skonfrontowania własnego sposobu działania z doświadczeniami innych osób pozwala spojrzeć na problemy organizacji z nowej perspektywy. Trzecim elementem jest networking, który w biznesie może mieć wartość wykraczającą poza sam okres studiów. Relacje z innymi przedsiębiorcami, potencjalnymi partnerami czy mentorami mogą wspierać rozwój firmy również wiele lat po ukończeniu programu.
– Przedsiębiorca nie powinien inwestować w MBA wyłącznie po to, aby zdobyć wiedzę, którą może znaleźć w książce lub uzyskać od modelu AI. Największą wartością dobrej edukacji menedżerskiej jest możliwość zakwestionowania własnych przekonań, uczenia się na doświadczeniach innych i rozwijania umiejętności podejmowania odpowiedzialnych decyzji. To również dostęp do ludzi, których perspektywa może okazać się równie cenna jak sam program nauczania – podkreśla ekspertka.
Uczelnie eksperymentują z nowym modelem edukacji
Zmiany widać również w Dolinie Krzemowej. We wrześniu 2026 roku ogłoszono uruchomienie Horowitz Andreessen Academy, przedsięwzięcia edukacyjnego rozwijanego przy udziale środowiska funduszu venture capital Andreessen Horowitz.
Pierwszy, roczny program dla około 50 uczestników ma rozpocząć się jesienią 2027 roku. Nauka będzie bezpłatna, a rekrutacja ma w dużej mierze opierać się na dotychczasowych osiągnięciach kandydatów i projektach, które rzeczywiście zrealizowali. Program zakłada silne powiązanie edukacji z praktyką budowania produktów i przedsiębiorstw. To jeden z przykładów poszukiwania alternatywy dla tradycyjnego modelu kształcenia, w którym zdobywanie wiedzy teoretycznej przez wiele lat poprzedza pierwsze poważne doświadczenia zawodowe.
Dla szkół biznesu oznacza to konieczność rozwijania programów opartych na rzeczywistych problemach przedsiębiorstw, pracy projektowej i wykorzystaniu AI jako narzędzia wspierającego naukę.
Dyplom to dopiero początek
Rozwój sztucznej inteligencji przyspiesza również dezaktualizację części kompetencji. Wiedza technologiczna, która jeszcze niedawno zapewniała przewagę konkurencyjną, może wymagać aktualizacji już po kilku miesiącach.
W takiej rzeczywistości coraz większego znaczenia nabiera uczenie się przez całe życie. Dla przedsiębiorców może ono oznaczać nie tylko udział w programach MBA czy studiach podyplomowych, ale również korzystanie z mentoringu, specjalistycznych kursów, społeczności biznesowych oraz bieżących źródeł wiedzy.
– Dzisiaj przedsiębiorca może w kilka minut skonsultować problem z AI, sięgnąć po najnowsze analizy branżowe albo porozmawiać z innymi założycielami firm. Dobra uczelnia powinna te możliwości uzupełniać, a nie z nimi konkurować. Jej rolą jest tworzenie środowiska, w którym wiedza spotyka się z praktyką, a uczestnicy uczą się również od siebie nawzajem. W świecie AI wartość takiej wymiany doświadczeń może być jeszcze większa – ocenia Bogusława Cimoszko Skowroński.
Sztuczna inteligencja nie przesądza o końcu edukacji menedżerskiej. Zmusza jednak uczelnie do ponownego zdefiniowania jej wartości. W przyszłości o atrakcyjności MBA może decydować nie liczba przekazanych informacji, lecz to, czy program pomaga przedsiębiorcy lepiej rozumieć rynek, podejmować trafniejsze decyzje i budować relacje, których nie zastąpi żaden algorytm.
Materiał we wspólpracy ze Szkołą Biznesu Politechniki Warszawskiej.





